konsekwentnie niekonsekwentna

i widzicie? po raz kolejny udowodniłam sobie tezę, dotyczącą bloga, że bez planu, to ja nie jestem konsekwentna. miałam pisać częściej, a znów mam z tym problem. ale dziś się wyspałam, „powiedzmy”, więc energii więcej. jak część z was widziała na facebooku pobudkę miałam ciekawą:

#córkaswojegoojca
budzę się rano, patrzę a w łóżeczku obok nie ma tosi. biegnę zobaczyć, czy nie siedzi w drugim pokoju i nie broi po cichu. nie ma jej. wołam tosia! damian nie ma tosi! damian się zrywa z łóżka i tym samym od strony okna na łóżku objawia się nam słodko śpiąca córka z wymazaną czekoladą twarzą… normalnie jakbym jej ojca widziała  ;-)
ps. spała do 9:30. nie wiem co robiła wcześniej ja chyba już od tych wszystkich nocy nieprzespanych straciłam przytomność…

chciałam tam jeszcze napisać to:

ten moment, kiedy twoje dziecko bije ci brawo, kiedy słyszy, że zrobiłaś siku… :-)

tak ostatnio mnie wspiera ;-)

mówi coraz więcej wyraźnie, choć i tak głównie po chińsku. nie potrafię rozkminić tylko jednego słowa o-iczi, które powtarza często, ale zaczynam wysnuwać teorię, że chyba jest słowem zamiennym na wiele innych, tak jak w śląskim mamy łonaczyć ;-)

uwielbia rozmawiać przez telefon, przegaduje nawet swoją ciocię ewelinę w tym temacie. przez telefon rzuca prawdziwymi rapsami. ostatnio wyszła z domu dopiero jak podałam jej telefon zabawkę z pepą i żordżem.

tola jest małą zapaśniczką, fajterką. szczególnie w konfrontacji z czterolatkami. nie odpuści im i walczy do upadłego. i jej kuzyn bartuś i kolega mati byli zaskoczeni jej atakami :-) ale oczywiście uwielbiają ją ;-)

ogólnie jak jest śmiesznie, tak bywa też tragicznie. mam teraz etap, że naprawdę nie czuję się dobrą matką. raczej nerwową, zmęczoną, bardzo niekreatywną i w ciągłym niedoczasie. cierpi na tym tosia, bo kiedy mam swoje codzienne obowiązki czy to zawodowe czy domowe, to musi się zająć sobą, a to odbija się na jej rozwydrzeniu. wierzcie mi, że odkąd mam do czynienia z jej buntem, to marzę o przeprowadzce. ale to nie miejsce na użalanki. byle do wiosny, bo więcej będziemy bywać poza domem. wkrótce też wniosek o przedszkole wyląduje w odpowiednich placówkach. więc jeśli ją przyjmą, to czeka nas duża zmiana od września. może będę spokojniejsza. choć pewnie też dużo chorób nas czeka. tak wiem.

polecam wam kolejkowo. niesamowite miejsce, w którym każdy się odnajdzie. tosia przeleciała jak burza, ale na szczęście był tam kącik dla dzieci, w którym wyskakała się z resztą dzieci. a my polowaliśmy z d. i aparatem na co ciekawsze sytuacje na makietach i mieliśmy frajdę, bo każdy z nas zwrócił uwagę na coś innego, równie ciekawego.

byliśmy też w końcu w palmiarni, ale niestety moje dziecko na tym etapie nie jest przystosowane do takiego typu miejsc. wrócimy jak podrośnie i przestanie uciekać. teraz tylko się denerwowaliśmy, zamiast zrelaskować. ale autostrada dla mrówek fascynująca!

muszę przyznać, że urodziny w tym roku miałam fajne. jakoś w ostatnich latach nie podchodzę do moich urodzin z entuzjazmem. kiedyś zawsze były udane, z emocjami, niespodziankami itd. od kilku lat marzę o wyjeździe gdziekolwiek na ten czas. ale w tym roku naprawdę miałam miły czas, jakoś z luzem wszystko i poukładane. także cieszę się, bo podniosły mnie te urodziny z dołka emocjonalnego :) byle do wiosny kochani!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>