Różowy

sierpień to mój ulubiony miesiąc. to wiecie. no i tak mną zakręcił, że każdy dzień poszedł w swoją stronę, rozhasał się na dobre, umknął jak dmuchawce i tak mi w głowie zakręcił, że… zapomniałam wpisywać codzienne radostki.

każde tłumaczenie jest dobre, co nie? nie wpisywałam w mój kajecik, ale wierzcie mi, że dalej kontynuuję mój własny osobisty kurs cieszenia się drobnostkami. dlatego sierpień był dobry. patrzę na niego przez różowe okulary. miesiąc różowy. takie w nim zawsze pokładam nadzieje, że 7 lat temu, gdy szukaliśmy sali na ślub uparłam się na ślub w sierpniu. na pewno będzie pogoda, mówiłam. zawsze jest pogoda na urodziny moich rodziców, mówiłam. i termin ustaliliśmy w urodziny mojego Taty. jak się domyślacie/pamiętacie 6 lat temu w dniu mojego ślubu lało jak z cebra od rana. przestało lać, gdy wyszliśmy z kościoła. klamka zapadła, przysięga złożona, tam na górze nie mieli już powodu do buntu, więc zakręcili kurek z deszczem ;-)

kilka radostek zapisałam: powrót jednego auta z małej naprawy, zabawy dzieci w ogrodzie rodziców, dużo spotkań na kopcu (spotkanie mam, hh żniwa, piknik militarny, noc spadających gwiazd – oczywiście były chmury, ale i tak było fajnie), w końcu film obejrzany razem, poznanie pozytywnej artystki z piękną pracownią w Bytomiu, z którą mamy nadzieję wejść wkrótce w kooperację (szczegóły wkrótce :-) ).

nasza córeczka ma już dwa latka! dwa dni imprezy w naszym małym mieszkanku, to było wyzwanie, ale daliśmy radę! było tłoczno, gwarnie, ale wesoło. odstawiłam jej smosia, z pieluchami jeszcze walczymy, ale ogólnie korzysta z nocnika, jeśli lata z gołą pupą. żałuję, że tak szybko lato się kończy, bo to najlepszy czas na odstawianie pieluchy, ale co zrobić. jeszcze trochę musimy powalczyć :-) mleko kocha, dwie butle na dobę muszą być. dużo mówi w swoim języku, trochę w naszym, ale chyba wszystko rozumie. histerie też odprawia, a jakże. zęby chyba już wszystkie, bo ciężko dojrzeć jej dwie ostatnie górne piątki. teraz się modlić i pilnować, by ich nie wybiła przed 6-7 rokiem życia ;-) zainteresowania wiadomo szerokie ;-) skupienie uwagi różne ;-) dwulatka absolutna! :-)

zawodowo poszerzam horyzonty na pewno pod względem poznawania dróg, nawet Sosnowiec wyłonił się dla mnie z gęstej mgły ;-) prywatnie też odwiedziliśmy fajne miejsca w okolicy, w końcu zajrzeliśmy głębiej do Będzina oraz do parku koło Zbrosławic. oczywiście miesiąc bez Katowic, to miesiąc stracony, więc mamusiowo-córeczkowy wypad też był. wakacje można spędzić fajnie w mieście jeśli się chce. oczywiście każdy inaczej się relaksuje, ale ja wolne dni lubię spędzać na małych wycieczkach. kolejne miesiące zapowiadają się dla nas ciężko, więc teraz trzeba mocno czerpać z letniej energii.

udanego września kochani, pamiętajcie #latonadaltrwa ! <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>